czwartek, 16 stycznia 2014

Wzgórze Montjuïc - zamek i tajemnicze cmentarne zakamarki

Koncert jak zwykle udał się wyśmienicie, powrót do hostelu w nocy zaliczony. Dotarłam do pl. Espanya parę minut po 24, więc metro już było zamknięte. Złapałam jakiś autobus nocny, kierowca nie mówił po angielsku i jechał nieznaną mi trasą. Przesiadłam się do innego wysiadłam przy Passieg de Gracia i poszłam niespiesznie spacerkiem wzdłuż tej wielkiej i mojej ulubionej ulicy. Barcelona z takiej perspektywy wygląda zupełnie inaczej. Wszędzie pusto, napotkałam tylko parę nielicznych imprezowiczów (był środek tygodnia). Czułam się bezpiecznie chociaż prawie wszędzie jak to w tym mieście unosił się zapach palonego zielska, byłam na głównej ulicy.

Dzień kolejny przeznaczyłam w całości na wzgórze Montjuic. Tam jest tyle do zobaczenia, nie sposób się nudzić. Oprócz ogromnej ilości pięknych parków, gdzie można odpocząć od miejskiego zgiełku i skwaru w lecie, obiektów sportowych i olimpijskich (o których już pisałam) znajduje się tutaj również zamek z fortyfikacjami, piękny stary cmentarz.
Na zamek można wjechać kolejką, ale można również wjechać autobusem miejskim nr 150 z pl. Espanya (jedziemy do końca trasy) za cenę jednego przejazdu komunikacją. Wjazd może nie jest aż tak spektakularny, ale na pewno tańszy ;)



Z góry można podziwiać panoramę miasta, poniżej górująca nad miastem Sagrada Familia:



Na Wzgórzu Montjuic (Wzgórze Żydowskie) od czasów rzymskich znajdowały się różnego rodzaju fortyfikacje. Dzisiejszy Zamek pochodzi z XVII wieku i budzi raczej negatywne skojarzenia u mieszkańców Barcelony. To dlatego, że forteca wykorzystywana była jako więzienie dla niewygodnych przeciwników gen. Franco, miało tu miejsce wiele egzekucji. 


Drogi na zboczach od strony miasta były swego czasu torem Formuły 1 - Circuit de Montjuïc. Grand Prix Hiszpanii odbywało się tu czterokrotnie. W trakcie wyścigu w 1975 samochód Rolfa Stommelena wpadł w trybuny, zabijając pięciu widzów. Po tym wypadku Formuła 1 nie powróciła więcej na Montjuïc.

Przepiękna i jakże nam obca roślinność śródziemnomorska w styczniu:



Ze wzgórza za zamkiem monża podziwiać wielki port przeładunkowy. 


Wejście do  portu:



Ogromne kontenerowce przy rozładunku:


Ciężarówki z góry wyglądały jakby tańczyły ;)



Widok na port i kolejkę linową:


Jeszcze więcej roślinek:


Kolejnym ważnym dla mnie punktem na wzgórzu był cmentarz. Niestety mieści się po drugiej stronie wzgórza na bardzo stromym odcinku. Nie bardzo wiedziałam czy jest możliwość dotarcia tam górą więc zjechałam kolejką zębatą do stacji Paral-lel i tam wsiadłam w autobus L 21 zmierzający do El Prat, bodajże 4 bądź 5 przystanek na żądanie to właśnie Cementiri de Montjuïc. Cmentarz ten ma bogatą 150 letnią historię, piękne położenie na zboczu wzgórza, ale przede wszystkim jest bardzo ciekawy. Zupełnie inny niż znane nam polskie cmentarze, pełno tam istnych dzieł sztuki, wszędzie widać pomarańczowy kamień, z którego zbudowane jest zbocze, wzniosłe rzeźby prawdziwych artystów. Zatopiłam się w tym ogromie uliczek, zakamarków niczym bohater powieści Zafona, którego uwielbiam. Czuć tam atmosferę ujętą w jego książkach. Cmentarz jest tak obszerny, że można na jego teren wjechać samochodem i kursuje nawet autobus wewnątrz cmentarny (107).



Wszędzie czuję jakby na sobie wzrok, niezliczonej ilości aniołów, demonów i innych postaci. Są piękne, ale zarazem przypominają, że jestem przecież w Mieście Umarłych, sama, nikogo koło mnie tylko ja i mój aparat.




Od końca XIX wieku chowano tutaj tych najznamienitszych mieszkańców Barcelony, artystów, polityków, kompozytorów, architektów, malarzy, rzeźbiarzy, wielkich i tych trochę mniejszych. 

Są też oto takie mało tradycyjne perełki: 




Niestety spacer skończył się szybko, niedługo zaczynało się ściemniać i nie chciałam tutaj zostać więc udałam się z powrotem do miasta. 


Barcelona zachwyca mnie cały czas, nie mam jej dosyć, chcę jeszcze i jeszcze. Na pewno jeszcze tutaj kiedyś wrócę poznać inne mniej turystyczne i oczywiste zakątki tego wspaniałego miasta. 




5 komentarzy:

  1. Super ! Uwielbiam Hiszpanię. Właśnie w tym roku lecę do Barcelony. Już nie mogę się doczekać. Zarówno tego klimatu, zwiedzania , ale też plaży :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe miejsca, fantastyczne widoki, fajne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się - Barcelona to wspaniałe miejsce a jej klimat jest niespotykany w innych miejscach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że podróż się udała :) Zdjęcia piękne, a wspomnienia pewnie jeszcze piękniejsze. Nigdy nie byłam w Hiszpanii, chyba czas to zmienić. Podróże po kraju będę musiała zmienić na podróże po świecie :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie fajne działo. To trzeba pociski brać ze sobą na wakacje :)

    OdpowiedzUsuń